Marceli Gadalski, X
Pytam się: Czym jest ten cielisty potwór? Ten zlepek fantomowych części? Znam go, to jest pewne. Mówię: Gdzieś już to widziałem. Wspomnienie jednak nie powraca. Przepadło w kartotece podświadomości i już go nikt nie odnajdzie. Mimo to czuję tą więź, czuję jak przez moją dłoń przepływa fala niezmierzonej rozkoszy. Jest to wszystko niesamowicie intensywne. Po chwili… nieznośne, sprawia mi ból. Nagle odrywam swoją rękę i przecinam połączenie nerwowe. Czego to ode mnie chce? Co mam czynić? Pytanie frustruje mnie coraz bardziej. Nasuwają mi się na myśl setki najróżniejszych fantazji.
Niezmiernie mnie to obrzydza, brzydzę się sobą samym. Nie ma jednak wyjścia. Ze środka obiektu wydobył się anielski głos, który z nieznaną mi dotąd słodkością wymawia moje imię. Z ostrożnością, ponownie kładę rękę na trzęsącym się, kulistym ciele. Czule głaszczę to po tego bestialskiej skórze. Cóż to za delikatna rzecz. Moja ręka zaczyna się trząść. Tracę kontrolę nad swoim ciałem i zalewa mnie fala ciepła. Próbuję coś wydusić z siebie, ale upadam i jak epileptyk trwam w niekończącym się spazmie.