Anna Solecka, Dziewczynka
- Autorka Anna Solecka
- Promotorka dr hab. Iwona Demko
Katedra Obszarów Sztuki Intermediów
Pracownia Audiosfery - Stopień Dyplom licencjacki, 2025
Bycie kobietą to ciągły performance, póz, min, strojów, żeby nie wypaść brzydko, żeby nie zachować się niegrzecznie, żeby nie być ocenioną, choć i tak zawsze znajdzie się na to sposób. Oczekuje się od nas bierności, uległości, posłuszeństwa i ładnego wyglądu. Paradoksalnie, gdy staram się wykorzystywać to w swojej praktyce, w szczególności performatywnej, o ile nie dostaję pochwał za ładny wygląd, zostaję karcona za lenistwo, próżność i brak przekazu. Każda forma walki z opresją jest zła – bierna, pokazująca na działaniu schematu, jak i aktywna – mówiąca wprost o tej zawiłości. Zaakceptowałam, że każda forma, jaką wybiorę spotka się z krytyką i o tym chcę pisać i robić tę pracę.
Przedstawiając koncepcję tego projektu, bądź dając ją do przeczytania postaciom męskim, spotykałam się głównie z defensywną postawą. Od razu zaczynali się bronić, tłumaczyć siebie i tłumaczyć mi. Byli wręcz oburzeni faktem, że nie pokazuję „ich” perspektywy, że to nie jest o nich, bo oni też przecież mają problemy. Słyszałam, że praca jest zbyt smutna, gorsząca, że trudno się ją czyta i powinna być weselsza. Jest w niej za dużo tragedii, smutku i żalu. To nie jest wygodne. Dokładnie to, o czym piszę w późniejszych akapitach. Pojawia się to oczekiwanie – skromności, zachowania pewnych rzeczy dla siebie, nieuzewnętrzniania się, bycia tą grzeczną, potulną, cichą dziewczynką. Wdawali się w polemikę z niemal każdym zdaniem, argumentem, opinią, doświadczeniem. Poczuli się dotknięci moją perspektywą. Mimo podkreślania od pierwszych akapitów, że to nie jest atak, że projekt jest sprzeciwem wobec opresji, dyskryminacji, wciąż jest odbierany, jako projekt anty-mężczyzna, a nie anty-przemoc.
Mam poczucie, że cała praca nad moim dyplomem była intuicyjna, podświadoma i procesualna. Wymagała ode mnie dużej wnikliwości, obserwacji, analizy, szukania – do pracy teoretycznej. Natomiast praca praktyczna jakby „była we mnie” od początku. Naturalnie pojawiła się decyzja co będzie z lewej, a co z prawej, jak, z kim, gdzie, kiedy – wszystko wydawało się przypadkową i instynktowną decyzją, która w momencie realizacji bardzo racjonalnie się wyjaśniała. Każdy element okazywał się łączyć ze sobą i wchodzić w interakcje z innym. Ta praca, ten projekt, ten koncept, był we mnie od zawsze i choć nie stroniłam się od werbalności i prezentowania twórczości w podobnym zakresie, dziewczynka domagała się należytego i ułożonego wykrzyczenia.





