Maciej Niemirowicz, Pogrzeb Teatru Szachrajskiej Piguły
- Autor Maciej Niemirowicz
- Promotor dr hab. Grzegorz Biliński
Katedra Obszarów Sztuki Intermediów
Pracownia Archisfery - Stopień Dyplom licencjacki, 2025
Nie bez powodu moja praca nazywa się pogrzebem. To nasz pogrzeb – koniec zespołu. Po trzech latach wspólnej działalności kończymy naszą drogę. Zdecydowaliśmy się na to, bo pasja, która kiedyś nas łączyła, dziś zaczęła nas dzielić. Mamy inne priorytety, inne zajęcia, inne zespoły i projekty, które również trzeba pielęgnować. Teatr zaczął umierać śmiercią naturalną – powoli, bez sporów, bez nienawiści. Od dłuższego czasu nad naszą działalnością wisiało widmo cichego końca.
Nadszedł czas zmian. Nowa era. Wciąż się lubimy, ale już nie tworzymy razem. Ktoś mógłby pomyśleć, że wystarczy rozwiązać zespół i rozejść się w swoje strony – tak jak robi większość grup działających na podziemnej scenie punkrockowej. Jednak nasz Teatr od początku nie pasował do typowego wizerunku undergroundowej sceny rockowej. Wyróżniał się – miał w sobie coś nieokiełznanego, eterycznego i tajemniczego. Ten klimat towarzyszył każdemu naszemu występowi.
Na pożegnanie przygotowaliśmy wydarzenie najbardziej spójne, najbardziej wizualne i najbardziej przemyślane w naszej historii. To opowieść o tym, jak piękny potrafi być rozkład. Jak dotyka każdego z nas. Na co dzień unikamy entropii. Chaos jest niewygodny dla ludzkiego mózgu – wszystko staramy sobie podświadomie systematyzować. Ale my postanowiliśmy pokazać nasz upadek. I pokazać, że również w rozpadzie może być coś pięknego.
Zaplanowaliśmy spektakl, który – przez obrazy, muzykę, sceniczne akty – pokaże cały nasz cykl: od powołania grupy do życia, przez naznaczenie nas jako dzieci chaosu, przez lot na skrzydłach inspiracji, potem proces powolnego gnicia, aż po akceptację losu i nieunikniony kres.
Do realizacji projektu postanowiłem wykorzystać scenografię, malarstwo, instalację oraz – najważniejsze – medium performatywne. Uznałem, że kluczowe jest stworzenie surowej atmosfery, przypominającej koncert DIY, lecz oprawionej w mistyczny, rytualny klimat. Z tego powodu zrezygnowałem całkowicie z mediów cyfrowych, koncentrując się wyłącznie na środkach analogowych.
Aby podkreślić rytualny charakter wydarzenia, przedmioty scenograficzne wystylizowałem w taki sposób, by kojarzyły się odbiorcy zarówno z religijnymi obrzędami, jak i z teatralną scenografią. Pozwala mi to przenieść widza do świata innego niż nasz – przestrzeni wypełnionej tajemniczą i eteryczną symboliką, gdzie każdy obiekt artystyczny niesie ze sobą znaczenie.
Kolejnym medium wykorzystanym w pracy jest muzyka zespołu. Atmosferyczne brzmienia przeplatane są nagłymi eksplozjami dźwięku i poetyckimi refleksjami. Mają one wprowadzić odbiorcę w stan głębokiego emocjonalnego poruszenia. Moje działania sceniczne również mają wywoływać wrażenie przekroczenia granicy codzienności – wkraczania do innego wymiaru. Na czas wydarzenia staję się osobą przeprowadzającą rytuał pożegnania. Performance, który prezentuję, w bezpośredni sposób odnosi się do procesu entropii – rozpadu, nieuchronnego końca. Świat, który kreuję za pomocą projektowania przestrzeni i działań akcyjnych, to rzeczywistość zawieszona pomiędzy sacrum a profanum. To miejsce poza czasem i przestrzenią, poza życiem i śmiercią. To droga, którą zespół – wspólnie z publicznością – musi przejść, by doprowadzić naszą formację do końca. Droga ta nieuchronnie prowadzi ku śmierci.





